|
Relacja z nurkowania 130/30, czyli coś dla nurków,
których dopadł demon głębokości. Niespodziewanie pojawiła się możliwość zrobienia głębokiego
nurkowania, w dodatku bez konieczności dalekiej podróży i wydawania
dużej kasy na gazy. Na naszej "home reef" w Sproitz zapanowały
doskonałe warunki. Słońce ogrzało wodę, co sprzyjało długiej dekompresji,
a widoczność wzrosła do 15 metrów, odkrywając wcześniej niewidoczne
części akwenu. Po wykonaniu kilku nurkowań treningowo-rekonesansowych,
przystąpiliśmy do ostatecznej próby - nurkowania na 130 z czasem dennym
30 minut. Cały zapas gazu zabraliśmy ze sobą. Pozostawiliśmy tylko
dodatkowe butle z tlenem w miejscu gdzie Nadeszła chwila wielkiej próby, próbie tej musimy sprostać. Przełamując własne lęki i słabości postanowiliśmy wykonać to nurkowanie. Dzień poprzedzający nurkowanie spędziliśmy na ostatecznym sprawdzeniu sprzętu, składu mieszanin i oznaczeniu butli. Aż nas kusiło, żeby jak zwykle przed ważnym wydarzeniem, nachlać się do nieprzytomności. Niestety członkowie naszej grupy zabezpieczającej i przedstawiciele sponsorów znali nasze słabości i czuwali przy nas 24 godziny na dobę. Oczekiwanie w trzeźwości wykańczało nas psychicznie. Dla zabicia czasu zajęliśmy się szydełkowaniem - mamy teraz ciepłe, wełniane skarpety do suchacza. Zasnąłem szydełkując na bujanym fotelu. Wcześnie rano pobudka. Sprzęt załadowany dzień wcześniej
do samochodów, jeszcze tylko śniadanie i można wyruszać. Nie wiem
, czy to nerwy, czy jakiś nieświeży produkt. Po drodze dopadła mnie
"dajarija". Lekarz naszej ekipy odradził mi nurkowanie,
powiedział że odwodnienie może spowodować dcs'a. Uparłem się. Zbyt
wiele czasu, pracy i pieniędzy kosztowały nas przygotowania. Odpowiednio
dobrane leki i duże ilości napojów izotonicznych doprowadziły mnie
do dobrej formy. Byliśmy gotowi do nurkowania. Zanurzaliśmy się przy specjalnie dla nas przygotowanej
opustówce. Sprawnie i bez problemów osiągnęliśmy zaplanowaną głębokość.
Przez chwilę rozejrzeliśmy się, podziwiając krajobraz. Następnie popłynęliśmy
wzdłuż, stromo opadającej ściany, Widzieliśmy pod nami zarys dna,
oszacowaliśmy że jest ono na głębokości ok. 180. Zaplanowany czas
denny leciał bardzo szybko i musieliśmy rozpocząć wynurzanie. Podobnie
jak fazę denną, dekompresję przeprowadziliśmy przy stromej ścianie.
Coraz płytsze i dłuższe przystanki zaczęły nam się dłużyć, na szczęści
woda była coraz cieplejsza i pojawiało Kolejny sukces. Kilka szczegółów technicznych ;-) WP_2008 |