Tekst jest dość archiwalny, bo z 2007 roku. Od tego czasu pojawiło się kilku producentów ogrzewania dla nurków. Jednak sama idea ogrzewania "domowej roboty" nie zmieniła się.
Zmieniło się za to moje podejście do ogrzewania. Po początkowym zachwycie, zacząłem traktować ogrzewania jako średnio potrzebny dodatek. Uważam że lepiej wydać pieniądze na nowy, porządny ocieplacz i dobrą bieliznę aktywną (np. Rhovylon).
Napewno nie można traktować ogrzewania jako podstawy komfortu cieplnego pod wodą, w razie awarii zasilania nurkowanie może skończyć się hipotermią.

 

Jak to się zaczęło - czytać z przymrużonym okiem :-D

Zimno jak cholera, suchacz się kurczy coraz szybciej. Kupno grubszego ocieplacza nie wchodziło więc w rachubę. Teoretycznie mogłem przestać nurkować zimą, ale to nic nie zmienia - woda ma zawsze 4 stopnie. Chyba że będę, jak mówi Maciuś, "gejować się" na pięciu metrach cały czas.
Inna możliwość, to wymiana suchacza i nowy ocieplacz, ale tego mój budżet nie zniesie. Pozostało tylko ogrzewanie, ale tego ze sklepu mój budżet też nie zniesie. Usłyszałem tajemniczy głos "Use google Wojtek". Posłuchałem. Przeczytałem że DIRowcy też używają ogrzewania. To mnie uspokoiło.

Nie będę opisywał szczegółowo procedury zakup kabla i wymiany zdań ze sprzedawcą z allegro, padło parę niecenzuralnych słów (bluzgi jak to bluzgi, zawsze pomagają). Dostałem zamiast kabla grzejnego jakieś badziewne chromowane podkładki pod tablice rejestracje. Nawet napisu dajwer nie miały. Odesłałem. Przysłali ponownie. Kabel to nie zawsze kabel, czasem są to trzy krótkie kable. Ale dadzą radę na jakiś czas. Na szczęście redundancja, to podstawa - zamówiłem drugi kabel z innego źródła. Ty razem kabel, to był jeden długi kabel. Udało się, kolejny sukces.

Teraz tylko dobór właściwej koszulki. Wybrałem taką fajowską, z nurkiem na klacie. Taśma klejąca, kabelki, 20 minutek i gotowe. Teraz tylko zasilanie. Kolejny problem, to brak przepustu, Ok będę miał aku wewnątrz suchacza, tylko jakieś takie małe potrzebuje. Niestety o prądzie wiem tyle, co nurek po kursie owd o dekompresji. Przecież znam elektryków - kup 2 aku 6v i połącz szeregowo -usłyszałem. Kupiłem - małe miały być - usłyszałem. Jest jak jest. Pozostało połączyć tylko akumulatory s z e r e g o w o. Nie wyszło mi, to nie jest szeregowo tylko równolegle. Kolejna instrukcja, Ok wiem już wszystko. Połączyłem, nieźle. Pokój wypełnił się białym dymem, izolacja z kabla spłynęła na stół. Już wiem, to się nazywa z w a r c i e. W obwodzie zabrakło odbiornika, szybko się uczę. Izolacja, opaski termokurczliwe itp. już będzie dobrze.

Ogrzewanie działa, jeden drugi, trzeci nurek. OK. Już nic mnie nie zaskoczy. Tylko w ręce zimno - koszulka musi mieć też grzanie na rękawach.

Termos. Proste urządzenie. Dostarcza ciepłej herbatki zmarzniętemu nurkowi. Dawno temu, przez czerwonoarmistę(?) zostało uznane za bombę, ale to już historia. Teraz są inne czasy, wiemy że to tylko pojemnik na herbatkę. K...a, nie tylko, termos potrafi być niebezpieczny. Ten sowiet miał rację.
Metalowy termos + akumulator = zwarcie. Dalej już było tylko z górki. Opanowałem prąd, "uszyłem" porządną koszulkę i tak długo męczyłem Bartka, że zrobił mi przepust

Poniżej opis i zdjęcia ogrzewania w wersji 1.01


W wersji alfa, była to koszulka bawełniana z kablem doklejonym przy pomocy taśmy izolacyjnej, Trochę sztywno się czułem, ale rozwiązanie działało i używałem przez około 10 nurkowań :-) Całości dopełniało zasilanie pod suchym skafandrem (2 aku 6v), wyłącznik do lampki nocnej obsługiwany przez powłokę skafandra - na szczęście nie mam żadnych zdjęć z tamtego czasu. :-D

ps. zamiast siedzieć z żonami, siedzę przy komputerze i to pisze bzdury - ja nie jestem normalny. :-D

Ogrzewania używam od mniej więcej roku. Przepust spisuje się znakomicie, żadnych problemów z obsługą. Jedyny słaby punkt to kabel grzejny. Po 4-6 miesiącach (60-80 nurkowań) łamie się i trzeba wymienić na nowy. Niestety poszukiwania solidniejszego kabla nie przynoszą rezultatów.


Bluza
Bluza z długim rękawem, z polaru 100. Wszyty kabel grzejny o długości ok. 10 m, ogrzewane również rękawy. Cały układ zabezpieczony termostatem. Pobór mocy ok. 45 W.


termostat na układzie (Ten ma troche inne cyferki, ale bardzo podobne. Oryginal jest wszyty w bluze i nie mam dostępu do niego :-).


Przepust
Dostałem mailem sprawdzone rozwiązanie typu "groza" - dzięki Jarek. Ale jakoś nie zaufałem temu rozwiązaniu.
Ponieważ jestem z Wrocławia, pomysł był prosty - Bartek Grynda z GRALmarine :-D. Trochę biedaka pomęczyłem, pomarudziłem i ponękałem telefonami. W końcu nie wytrzymał, porzucił produkcję latarek i postanowił pozbyć się namolnego intruza ;-). Poniżej efekt pracy


GRALmarine przepust do ogrzewania - wersja beta 1.01 :-)

Tak wygląda cały zestaw - przepust z wyłącznikiem, kabel i złącze do akumulatora, podkładka do wklejenia do skafandra i pierścień do skręcenia całości od środka skafandra.

 

Przepust z góry. To mniejsze kółko to wyłącznik :-)

 

Przepust od dołu. To mniejsze kółko to wyłącznik :-). Część nagwintowana przechodzi przez skafander i jest dokręcana od wewnątrz.

 

Przepust z widocznym wyłacznikiem i zlączem do zasilania.

Pytanie techniczne kierujcie bezpośrednio do Bartka


wymiary:
część na zewnatrz skafandra - średnica ok 6 cm, grubość 1,8 cm, wielkośc otworu w skafandrze 3,4 cm, grubość pierścienia wewnatrz skafandra 0,5 cm.

 

Moje wrażenia po pierwszym nurkowaniu z tym sprzetem:

Zalety:
- łatwo dostępny i prosty w obsłudze wyłącznik
(łatwiejszy w obsłudze pod wodą w rękawicach, niż gołymi rękami na powierzchni)
- możliwość używania z akumulatorem bez wyłącznika - modele GRALmarine, typu "groza" i inne.
- jakość GRALmarine i chęć Bartka do ewentualnych zmian konstrukcji
- mała, część wewnątrz skafandra
(praktycznie nie odczuwa się obecności elementu wewnątrz suchacza)
- dobrej jakości i łatwa w montażu podkładka/uszczelka od zawór
(działa nawet bez wklejania, może nie w 100%, ale da się tak używać w razie potrzeby)

Wady:
- do przepustu jest podłączony na stałe kabel.
(W pewnym sensie jest to zaleta :-) Jeśli kabel byłby podłączony do akumulatora, a złącze było przy przepuście, istniało by ryzyko zwarcia np. z płytą)
- z powyższego powodu upierdliwe podłączanie przewodu do akumulatora, wymaga pomocy partnera.
(można skręcić kabel z aku i dopiero potem założyć na pas).
- dość duży rozmiar
(wielkość jest konieczna ze względu na wyłącznik i "inne tranzystory" w środku)

Ale to tylko pierwsza wersja, już pracujemy nad wersja ulepszoną. :-)

 

Ponizej niskobudżetowa wersja przepustu z komentarzami autora (ktory pragnie pozostać anonimowy).


Całość 2-3 złote w zależności od średnicy kabla. To zwykły zacisk (przepust ?) elektryczny; sam nie wiem, jak dokładnie się nazywa.



Jedyny mankament to to, że może, przy grubym kablu, odstawać od skafandra. Ale jeżeli wewnątrz biegnący przewód podklei się do skafandra od góry, to układa się elegancko. O ile skafander nie jest ze zbyt grubego materiału.
Na zdjęciach jest prototyp - trochę z ilością kleju przesadziłem, choć tak naprawdę klej jest potrzebny tylko na gwint plastikowy, by się nie rozkręcał. Zrobiliśmy z kumplem po około 30 nurkowań z tym czymś, głównie w przedziale 50-70 metrów i kropla wody do środka nie weszła.

Przepust kleiłem z obu stron, ale to chyba bez znaczenia: uszczelnia docisk, dlatego dobrze jest dać jakaś elastyczną podkładkę (gumową, byleby nie za cienką, bo przy dokręcaniu "wyłazi" spod plastiku).






Załączam też zdjęcie mojej "centrali" - ja ogrzewam dłonie, więc przewód musi się rozgałęzić, do tego jest tam bezpiecznik i wyłącznik. Topornie to wygląda, ale jest bardzo funkcjonalne. Całość jest przyklejona do skafandra (na piersi - tak, by uprząż na nią nie uciskała). Wyłączników testowałem kilka - ten obsługuję bez żadnych problemów.


Zasilanie
Akumulatory GRALmarine od 3,8 do 13,5 Ah, lub inne (mogą być bez wyłącznika) lub żelowe w wersji "groza"
Zrobilem zasilanie z żelowego akumulatora ze złączem produkcji GRALmarine. Bartek chyba przczytał moje wynurzenia o elektryczności, bo polutował mi co trzeba :-D

 

 

 

 

Oczywiście całość można kupić od 21procent Polska ;-)