"Hutnicy magicy"

Presja środowiska dotycząca idealnego trymu dopadła i mnie. Nie żebyśmy byli przedstawicielami "koników morskich" ale ja osobiście, mimo poziomej sylwetki pod wodą musiałem mieć napięte niektóre partie mięśni, gdy je rozluźniałem głowa moja miała tendencje do atakowania dna zbiornika, jednym słowem-kupa. Wiele pracy poświęciłem w regulowanie uprzęży, przesuwanie butli na obejmach i na inne kombinacje, które nie poprawiały sytuacji w sposób mnie zadowalający. Obserwujący mnie WojtekP pewnego razu skwitował : "W nurkowaniu ważne jest używanie głowy, nie tylko do noszenia kaptura, ale też do myślenia. Nurkowanie może być niebezpieczne, szczególnie przy pustej głowie. Wtedy głowa ciągnie do góry i pływa się "na konika" ;-)"
Korzystając z rad kolegi instruktora użyłem w końcu głowy także na powierzchni, wywaliłem dotychczas używany balast i za pomocą pasów do mocowania butli umieściłem kafelki z ołowiu na końcach moich butli. W końcu udało się, będąc zupełnie rozluźniony nie ciążyła mi moja "mądra głowa". Oczywistym stało się że muszę zdobyć taki x-weight, który będzie lokalizował cały ciężar mojego balastu jak najbliżej denek butli. Niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedniego w satysfakcjonującej mnie cenie wiec mogła uratować mnie jedynie własna produkcja.
Pierwszym etapem było narysowanie formy i wymyślenie z jakiego materiału ma być zrobiona. Ponieważ miałem sprecyzowane oczekiwania co do x-balastu rysunek nie nastręczył mi jakichś trudności a materiał , cóż wielorazowe odlewanie … odpowiednia wydała mi się blacha kwasoodporna o grubości 2 mm.

 

Ślusarz stanął na wysokości zadania, forma w całej okazałości:

 

Następny etap to zdobycie surowca. Tu niezastąpiony okazał się brat mój-Super Maciuś. Zdobył ołów ze starych przewodów elektrycznych, które to były w osłonie tegoż cennego dla mnie metalu. Jedyny problem to fakt iż ołów ten był pokryty smołą. Podczas topienia było mnóstwo dymu i smoły w ołowiu.


Maszyneria do topienia ołowiu:

 

Osiągnięcie odpowiedniej temperatury było możliwe dzięki palnikowi propanowemu.
W początkowej fazie sytuacja nie wyglądała najlepiej:

 

Dym ze smoły uniemożliwiał prowadzenie prac w zamkniętym pomieszczeniu co sprowokowało nas do skonstruowania wentylacji:

 

Należało oczyścić płynny ołów z zanieczyszczeń-koniecznie za pomocą drewnianej łyżki, która się nie pali(bo jest za niska temperatura) a ołów się do niej nie klei:

 

Przed wlaniem płynnego ołowiu do formy należy ja podgrzać. Robiliśmy to za pomocą tego samego palnika którym topiliśmy metal:

 

Niesamowite jak ciężki jest garnek z ołowiem ,mieliśmy nie lada problem aby bezpiecznie go przetransportować i wlać gorący płynny metal do formy:

 

Ołów już w formie , czekamy aż stężeje:

 

Po około 15 minutach ostateczne studzenie w wodzie:

 

Efekt końcowy przeszedł najśmielsze oczekiwania:

 

A tak wygląda próba pierwszej przymiarki półproduktu do zestawu Młodego:

 

W ciągu popołudnia schemat powtórzyliśmy trzykrotnie :-)
Odlew ma 20 cm długości i może ważyć od10 do 12kg:

 

Możliwość konfiguracji z butlami jest przeogromna.


Wskazówki przy obrabianiu:

1)Cięcie:
-polecam piły z dużymi zębami, używam pił do drewna. Ołów jest miękki więc piła się nie tępi.
2)Gradowanie:
-polecam pilniki zdzieraki do drewna maja duże zadziory nie zapychają się i także się nie tępią.
3)Wiercenie:
- Wiertło powinno być naostrzone jak najbardziej płasko (nie na stożek), wiertarka stołowa , małe obroty, mały posuw.

Podziękowania dla rodziców Minorczyków za udostępnienie piwnicy :-).
Podziękowania dla Maćka Minorczyk "Młodego" za współpracę przy produkcji, dokumentacje foto oraz zorganizowanie i wstępną obróbkę ołowiu przed topieniem.

Andrzej Minorczyk
21procent Polska
klimatik@poczta.fm